Były burmistrz i prezesi spółek samorządowych zatrzymani
W styczniu 2026 roku opisaliśmy sprawę składowiska odpadów w Giebni. Chodzi o składowisko odpadów komunalnych, które miało służyć mieszkańcom przez 65 lat, ale mafia śmieciowa potrzebowała zaledwie pięciu, by zapełnić je różnymi odpadami nieznanego pochodzenia, w większości toksycznymi. Obecnie nikt nie ma wiedzy, co dokładnie znajduje się na tym składowisku. Zastanawialiśmy się jak mogło dojść do sytuacji, że przez pięć lat zwożono tam tony odpadów niebezpiecznych i nikt z lokalnych władz tego procederu nie zauważył. Kto dopuścił do zatrucia miejscowości, w której mieszka kilkaset osób? Kto na ten proceder przymykał oko? Przecież tysiące ton odpadów, które tam się znalazły nie mogły być transportowane w niezauważalny sposób. Żeby w pięć lat „wykonać plan” przewidziany na ponad sześćdziesiąt lat musiały na składowisko w Giebni wjeżdżać tysiące ciężarówek, setki każdego miesiąca. I nikt tego nie widział? Ani lokalna władza ani policja? W małej miejscowości, gdzie każdy obcy samochód jest od razu widoczny, a już zwłaszcza wielka ciężarówka. Dlaczego w porę nie reagowały lokalne władze, policja i działacze ekologiczni? Dlaczego dopuścili do powstania bomby ekologicznej na administrowanym przez siebie terenie?
Oczywiście były to pytania nie całkiem retoryczne, nie wierzymy w takie przypadki. Podejrzewaliśmy – i słusznie – celowe działanie lokalnych włodarzy i tzw. mafii śmieciowej. Już w miesiąc po naszej publikacji, w lutym 2026 r. w kilku mediach ukazała się informacja o tym, że funkcjonariusze CBŚP, pod nadzorem Prokuratury Krajowej, przeprowadzili działania wymierzone w przestępczość środowiskową. W wyniku wielowątkowych śledztw dotyczących nielegalnego składowania odpadów niebezpiecznych zatrzymano łącznie 10 osób, w tym byłego burmistrza oraz prezesów spółki komunalnej. Podejrzanym przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz sprowadzenia zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób.
Jedno z tych działań dotyczyło byłej żwirowni w powiecie zambrowskim, gdzie pod warstwą ziemi ujawniono pojemniki z oznakowaniem „materiał zakaźny” oraz dziesiątki plastikowych beczek i innych pojemników z niezidentyfikowanymi substancjami, a także odpady komunalne i cmentarne. Równolegle CBŚP uderzyło w grupę działającą na terenie powiatu inowrocławskiego. Funkcjonariusze zatrzymali 4 osoby podejrzane o stworzenie mechanizmu nielegalnego deponowania i przetwarzania odpadów na terenach gminnych. Wśród zatrzymanych znaleźli się były burmistrz jednej z gmin powiatu inowrocławskiego oraz dwaj prezesi gminnej spółki zarządzającej gospodarką odpadami. Policja ma dowody na to, że Ci lokalni pracownicy samorządowi działali na rzecz mafii śmieciowej. Między innymi stworzyli lokalny system ochrony tejże mafii przed organami ścigania, monitorując działalność Policji oraz Inspekcji Ochrony Środowiska. Policja zapowiada kontynuację działań i kolejne zatrzymania, aż do pełnego rozliczenia osób zaangażowanych w ten proceder.
I tu potwierdzają się nasze, wielokrotnie wyrażane obawy i przypuszczenia, że tak rozległa i niemal bezkarna działalność różnych grup przestępczych zajmujących się nielegalnym składowaniem szkodliwych odpadów, nie byłaby w Polsce możliwa bez współpracy, a przynajmniej bez przysłowiowego przymykania oczu przez lokalne władze. W komunikatach o zatrzymaniu członków tzw. „mafii śmieciowej” często pojawiają się informacje o równoległym aresztowaniu funkcjonariuszy państwowych lub samorządowych różnych szczebli.
Z powyższego, ogólnego dość komunikatu, przypuszczamy, że opisana sytuacja może dotyczyć składowiska w Giebni. Jeśli tak, to chwała CBŚP za jej działania, tylko dlaczego tak późno? Dlaczego dopiero teraz, gdy koszty utylizacji zgromadzonych na opisanych składowiskach odpadów wyniosą zapewne setki milionów złotych, które zapłacimy my wszyscy. Pieniądze z naszych podatków nie zasilą budżetów ochrony zdrowia, oświaty, nauki czy innych, ale będą przeznaczone na likwidację skutków przestępczej działalności lokalnych działaczy powiązanych z mafią śmieciową.