TOP

Refleksja osobista

Umieszczono:
18.12.2025
Kategoria:
Napisany przez:
Redakcja serwisu FROŚ GOZ

Na stronie „Katowice 24 info” przeczytaliśmy niedawno, że 14 ton odpadów trafiło na nielegalne składowisko znajdujące się na terenie przeznaczonym do rekultywacji w pobliżu Piekar Śląskich. W związku z tym zostało zatrzymane sześć osób podejrzanych o przestępcze działania w ramach tzw. „mafii śmieciowej”. Dalej czytamy, że osoby te podejrzane są także w innym, dużym śledztwie w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej działającej w latach 2021-2024 na terenie Katowic, Mikołowa i innych miejscowości. Przez te lata zajmowały się nielegalnym składowaniem i transportem odpadów, w tym również odpadów niebezpiecznych, które były porzucane w miejscach, gdzie mogły zagrażać ludziom i środowisku.

I tutaj refleksja: mamy w Polsce wiele instytucji, które przynajmniej teoretycznie, odpowiadają za stan środowiska naturalnego i za gospodarkę odpadami. Mamy szereg dobrych aktów prawnych regulujących szczegółowo te kwestie. Dlaczego więc przez tyle lat jakaś grupa cwaniaków bezkarnie zaśmiecała nasz kraj trucizną? Co robiła w tym czasie armia urzędników powołanych w celu zapobiegania takim procederom? Można zrozumieć, że nie da się wszystkiego upilnować, wszystkiemu zapobiec, ale przecież ten proceder trwał latami! Odpady, zwłaszcza niebezpieczne, to nie jest coś co można łatwo ukryć, po kryjomu, przetransportować i schować gdzieś bez większego śladu. To poważny proceder, widoczny, wymagający organizacji, logistyki, kontaktów itp. Tego nie zrobi grupa przypadkowych cwaniaczków bez możliwości technicznych, wiedzy i przysłowiowego „przymykania oczu” przez ludzi odpowiedzialnych za gospodarowanie odpadami na różnych szczeblach administracji i zarządzania.

Skąd taka refleksja? Niebawem minie rok jak zawiadomiliśmy kilka instytucji, w tym WIOŚ Katowice, Prokuraturę Rejonową w Katowicach, Głównego Inspektora Ochrony Środowiska w Warszawie, Urząd Marszałkowski w Katowicach i Ministerstwo Klimatu o tym, co dzieje się na składowisku odpadów (teoretycznie) komunalnych w Subocznie koło Częstochowy. Do naszych wystąpień załączyliśmy konkretne dowody w postaci zdjęć, dat, kopii dokumentów i nazw firm wywożących tam odpady niebezpieczne, które powinny być zutylizowane, a nie składowane. I co? Efektów właściwie nie ma. Byłem przesłuchiwany w tej sprawie przez policję, z wymienionych wyżej urzędów otrzymaliśmy kilka rutynowych pism, że „podejmą właściwe działania”, że „przekażą odpowiednim instytucjom”’ itp. Z naszych obserwacji i kontaktów z lokalnymi działaczami wynika, że proceder wywozu różnych odpadów, w tym niebezpiecznych, na składowisko, które powinno przyjmować odpady komunalne trwa nadal i nadal robią to podmioty, co do których złożyliśmy zawiadomienia.

Podobnie wygląda sytuacja związana z naszą interwencją w WIOŚ w Olsztynie dotyczącą nieprawidłowości w procesie termicznego przekształcania odpadów. Mija już trzeci miesiąc i nie otrzymaliśmy żadnej informacji, żadnej odpowiedzi na nasze wystąpienie.

Tak samo w przypadku WIOŚ we Wrocławiu, który zawiadomiliśmy o sprawie niewłaściwego postępowania z odpadami przez dwie konkretne firmy, podając miejsce, czas i załączając zdjęcia i dokumenty. Mija pół roku i jedyne co się zadziało, to pismo WIOŚ-u informujące, że sprawę przekazano do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego. Poza tym nic, a z naszych obserwacji wynika, że w sprawie niewiele się zmieniło.

Zachodzi zatem uzasadnione pytanie: po co ta mnogość różnych instytucji, które, przynajmniej teoretycznie, mają dbać o właściwą gospodarkę odpadami i stan naszego środowiska naturalnego? Po co ta armia urzędników, skoro nie reagują na podawane im, niejako na tacy, informacje? Przecież gdyby wzięli się do pracy, a nie bezproduktywnie spędzali czas za swoimi biurkami, to różne „mafie śmieciowe” i nieuczciwe firmy zajmujące się niewłaściwymi formami utylizacji odpadów nie miałyby prawa istnieć, a kraj byłby w większości wolny od dzikich wysypisk śmieci. Przypomina się zwrotka znanej piosenki: „Ojczyzno kochana, gdybyż ci rodacy co za ciebie giną wzięli się do pracy…” Można to dowolnie parafrazować, ale mnie nasuwa się refleksja: Gdyby ta armia biurokratów zamiast marnować czas na wypełnianie różnych druczków i formularzy oraz pisanie sprawozdań, których nikt nie czyta, ruszyła się zza swoich biurek w teren i zobaczyła jak w praktyce wygląda gospodarka odpadami za co zawodowo odpowiadają, to może wreszcie coś by się zmieniło. I dotyczy to nie tylko ochrony środowiska.

                                                                                    Stanisław Sumera        

Beczki
Uwaga!

Jeśli posiadasz informacje dotyczące niepoprawnego przetwarzania odpadów napisz do nas: