Mafie śmieciowe – realny problem wielu polskich samorządów
O tym, że nielegalnie składowane odpady niebezpieczne to tykające bomby ekologiczne wiadomo powszechnie. Niestety nie ubywa miejsc ich magazynowania, a potajemnie powstają nowe. Skalę tego procederu trudno oszacować, bo najczęściej zajmują się nim zorganizowane grupy przestępcze – tzw. „mafie śmieciowe”. Proceder pozyskiwania i nielegalnego magazynowania odpadów niebezpiecznych jest ryzykowny, ale też niezwykle intratny. Dzieje się tak dlatego, że procedura skutecznego ich unieszkodliwiania jest niezwykle kosztowna. Im trudniejszy odpad, tym cena za jego zagospodarowanie jest wyższa. W większości przypadków odbywa się to według znanego, ustalonego schematu. Tylko w tym jednym celu rejestrowana jest spółka, która spełnia minimalne wymagania. Najczęściej na jej cele jest tzw. „słup”, który nie ma wiedzy o prawdziwych intencjach swoich mocodawców, ale za odpowiednie wynagrodzenie firmuje wszystko własnym nazwiskiem. Następnie spółka wynajmuje od osób mogących działać w dobrej wierze, określony teren lub obiekt. Kolejno, działając w zakresie posiadanych pozwoleń, przejmuje odpady, zdejmując w istocie odpowiedzialność za nie od podmiotów, które je wytworzyły. Odpady te nie trafiają do spalarni czy zakładu przetwarzania, tylko magazynowane są po kryjomu na jakiejś nieruchomości czy wręcz są zakopywane. Ostatnio zdarza się, że przestępcy załadowują odpadami naczepę tira i porzucają ją w przypadkowym miejscu.
W sierpniu bieżącego roku Centralne Biuro Śledcze Policji poinformowało o odkryciu kilku nowych, nielegalnych składowisk odpadów niebezpiecznych w województwie dolnośląskim. Znalazły się tam, między innymi, farby, rozpuszczalniki, żywice i produkty ropopochodne. Przynajmniej część z nich pochodziła z zagranicy. Z kolei w maju i czerwcu policja ustaliła kolejne miejsca nielegalnego deponowania odpadów w województwach wielkopolskim, dolnośląskim i lubuskim. Aresztowano 21 członków mafii śmieciowej, ale wiemy, że ich miejsce wkrótce zajmą inni. Nawet gdy działalność przestępcza zostanie udokumentowana i potwierdzona, to często nie wykrywa się sprawców, a jeśli już zostaną ustaleni, to procedury sądowe sprawiają, że kara zostanie im wymierzona za wiele lat.
Chociaż tropienie mafii śmieciowych i wykrycie miejsc nielegalnego składowania odpadów może cieszyć, to należy zdawać sobie sprawę, że wiele przypadków takich działań wciąż pozostaje niewykrytych, wielu przestępcom, niestety się udaje. Najwięcej wykrytych dotąd miejsc nielegalnego składowania odpadów niebezpiecznych znajdowało się w województwach śląskim, dolnośląskim, opolskim i pomorskim. Ma to związek z dużą ilością starych, nieczynnych obiektów poprzemysłowych oraz niewątpliwie z bliskością zachodniej granicy Polski. Problemy pojawiają się także na legalnie działających składowiskach. Na przykład w Giebni, w województwie kujawsko-pomorskim istnieje legalne składowisko. Jednak na skutek przestępczych działań mafii śmieciowej zostało ono zapełnione w pięć lat, chociaż miało służyć mieszkańcom przez dekady.
Od kilku lat Polska zintensyfikowała wojnę z mafiami śmieciowymi. Uszczelniono prawo, nagłośniono problem medialnie, zwiększyła się świadomość obywateli i aktywność służb. Śledztwem dotyczącym nielegalnego obrotu odpadami niebezpiecznymi objętych jest ponad 700 podmiotów, jednak wiele jeszcze pozostaje do zrobienia, a wydolność państwa w tym zakresie pozostaje niezbyt wysoka. Należy jednak przyznać, że sytuacja w porównaniu do tego, co było jeszcze 5-10 lat temu jest o wiele lepsza. Wciąż największym problemem jest egzekwowanie istniejących regulacji prawnych i sprawność zbiurokratyzowanych instytucji państwa.
Z problemem nielegalnych działań mafii śmieciowych borykają się głównie lokalne samorządy, gdyż właściciele nieruchomości, na których odpady się znalazły nie są w stanie podołać kosztom ich usunięcia, gdyż, na ogół, sięgają one od kilkuset tysięcy złotych do kilkudziesięciu milionów. Zdarzało się, że gminy i mniejsze miasta zapożyczały się by uporać się z problemem bomb ekologicznych. W efekcie nielegalne składowiska potrafią istnieć nawet wiele lat. Samo usunięcie odpadów to nie wszystko. Pozostaje jeszcze sprawa usunięcia szkód w środowisku, najczęściej w ziemi i w wodzie, które one spowodowały. Przedłużanie czasu składowania tylko zwiększa te problemy i koszty, gdyż następuje ciągłe i systematyczne przedostawanie się do gleby i wód gruntowych niebezpiecznych substancji. Przez Polskę regularnie przetaczają się też pożary składowisk, zapewne w dużej mierze wzniecane celowo. W latach 2018-2022 zarejestrowano ich łącznie 754. Chociaż, w międzyczasie zaostrzono przepisy, to w 2023 r. odnotowano aż 105 pożarów, czyli średnio dwa w tygodniu. Istnieje obawa, że nadal to zjawisko będzie powszechne.
Na usunięcie nielegalnych składowisk odpadów niebezpiecznych rząd przeznaczył w 2025 roku 400 milionów złotych. Eksperci wskazują, że to zbyt mało by mówić o skutecznym rozwiązaniu problemu. Ocenia się, że w Polsce, na nielegalnych składowiskach (tych zidentyfikowanych) jest co najmniej 50 000 ton odpadów, zaś koszt utylizacji jednej tony to około 10 – 15 000 złotych. Tu już mówimy o miliardach. Problemem są nie tylko same odpady, ale też ilość miejsc ich składowania. Według danych GUS w Polsce na koniec 2024 r. istniało 2 728 dzikich wysypisk. To o blisko 600 więcej niż rok wcześniej.
Problem zagospodarowania odpadów będzie w Polsce narastał. Warto więc pomyśleć o rozwiązaniach systemowych. Przyszłością może być sieć lokalnych spalarni odpadów. Samorządy coraz częściej mają w planach wykorzystywanie odpadów w energetyce, ale proces ten postępuje zdecydowanie zbyt wolno. W porównaniu z innymi krajami Europy, w Polsce działa niewiele spalarni. W tej kwestii jesteśmy wyjątkowo zapóźnieni, gdyż przez lata udawaliśmy, że spalarnie nie są potrzebne, bo będziemy mieli recykling. Obecnie uważa się, że każde miasto powyżej 50 tys. mieszkańców powinno mieć swoją spalarnię. Jednak spalarniom sprzeciwia się wiele organizacji ekologicznych, które podkreślają szkodliwość uwalnianych do atmosfery substancji. Jednocześnie obawiają się, że zmniejszy to chęć recyklingu odpadów, a zgodnie z unijnymi wymogami, gminy będą zobowiązane do przygotowania 65% odpadów komunalnych do ponownego użycia. To jednak przyszłość, a palącym problemem obecnie jest co zrobić z pozostawionymi przez mafię śmieciową składowiskami odpadów i jak zapobiegać powstawaniu nowych.
Stanisław Sumera